BLOG

WAKACJE Z DUCHAMI

Opublikowano .

Nareszcie lato czas wakacji. Tym razem postanowiłam z dziećmi wyjechać z miasta na całe lato, zwłaszcza że nadarzyła się nie lada okazja. Mogliśmy zamieszkać w domu, w którym spędziłam znaczną część swego dzieciństwa. Właściciele 20 lat temu opuścili dom i kraj. Dom od tamtego czasu  aż do teraz wynajmowali lokatorzy, którzy nie troszczyli się o jego wnętrze. Nie mogłam doczekać się kiedy będę mogła wejść do środka pierwszy raz po 20 latach. Dom Pippi Langstrumpf. Tak zapamiętałam dom naszych sąsiadów z dzieciństwa . Dom, w którym rządziły dzieci. Rodzice wiecznie poza domem, poza granicami kraju, poza wszelkim zasięgiem myśli. Moje dzieciństwo to lata siedemdziesiąte i początek osiemdziesiątych. Wiecznie wszystkiego brakowało począwszy od jedzenia poprzez środki czystości, ubrania i inne rzeczy. A tu paczki z Ameryki pełne kolorowej żywności, ubrań i pachnących kosmetyków. Te zapachy pamiętam do dziś. I ten dom przesiąkł tymi zapachami na wskroś i to one przywitały mnie, kiedy otworzyłam drzwi po tylu latach.

                                                             

"Inspiracje na Wielkanoc" pomysł na świece w skorupkach jajek.

Opublikowano .

Święta już za miesiąc. Dla mnie to chwila, czas pędzi tak szybko. Myślę, że już możemy zacząć myśleć o dekoracjach wielkanocnych, zwłaszcza, że niektóre z nich wymagają wcześniejszych przygotowań. Warto już od dziś zacząć zbierać wydmuszki i skorupki z jajek. Pokażę wam wiele ciekawych ozdób wykonanych na bazie skorupek. Dziś świeczki w skorupkach jajek. 

 

Przygotuj ufarbowane skorupki jaj (skorupka powinna być co najmniej z połowy jajka), białe świece stołowe, mały garnek do rozpuszczenia wosku, lejek, stabilną podstawę dla wydmuszki np. kieliszek na jajko.

 
Umieść skorupkę w kieliszku. Pokrusz świece, usuń knot. Odetnij z knota 10cm fragment. Umieść go w skorupce, tak by częściowo wystawał ponad brzeg skorupki.
Wsyp pokruszone świece do garnka i umieść go na ogniu. Podgrzewaj wosk, aż się rozpuści.
Wlej wosk do wydmuszki, możesz zrobić to przy użyciu lejka. Zanim wosk stężeje, postaraj się tak ułożyć knot, by znajdował się po środku skorupki. Odstaw świece i poczekaj, aż wosk stężeje.
 
Pełniejszy kształt świecy można uzyskać, nalewając wosk do wydmuszki. Należy wówczas podkleić taśmą otwór znajdujący się w dnie wydmuszki, a drugi, przez który będzie wlewany wosk, nieco powiększyć (pamiętaj o włożeniu knota i przytrzymaniu go nad skorupką podczas wlewania wosku). Po uzupełnieniu wydmuszki woskiem i wystudzeniu jej należy częściowo lub całkowicie obłupać skorupkę jajka.
 
Kolorowe skorupki mogą również posłużyć jako świeczniki. Do skorupki ustawionej na stabilnym podłożu np. kieliszku na jajka wystarczy włożyć małą świeczkę typu tea light.
 
 
Więcej ciekawych pomysłów znajdziecie w mojej książce „Inspiracje na Wielkanoc”. 
 

Jak powstawały obrazy z cyklu owadobrazy/obrazowady.

Opublikowano .

Dziękuję wszystkim za obecność na wernisażu. Obiecałam, że opiszę jak powstawały obrazy i myślę, że dziś jest odpowiedni moment. Zacznę od tego, że uwielbiam eksperymentować podczas malowania/tworzenia obrazów. Tym razem postanowiłam połączyć kilka technik i posłużyć się małą manipulacją wizualną. Prezentowany cykl obrazów zatytułowany owadobrazy/obrazowady  miał być wizualizacją moich obserwacji i doświadczeń zdobytych podczas pracy dla agencji reklamowych i kolorowych czasopism. Zwykle wszystkie moje zlecenia łączyła jedna myśl, by pokazując reklamowany produkt pokazać marzenia, a nie rzeczywistość. Wracając do obrazów to wszystko zaczęło się od ulepienia dla moich dzieci owadów z plasteliny.

Owady umieściłam w zaaranżowanej przestrzeni nie zawsze zgodnej z ich naturalnym środowiskiem. Poprosiłam profesjonalnego fotografa Piotr Syndomana o wykonanie fotografii owadom w studiu tak jak fotografuje się modeli lub reklamowane obiekty na prawdziwej sesji zdjęciowej. Zdjęcia wycyzelowałam w Photoshopie i przygotowałam do druku. Przygotowane pliki oddałam do drukarni. Po dwóch dniach odebrałam wydruki na papierze. Efekt był już bardzo ciekawy, ale nie wystarczający. Wydruki potraktowałam jak szkice na podobraziu, malując po nich farbą olejną zmieniłam ich  cyfrowy wygląd na bardziej malarski. Tak przygotowane prace sfotografowałam telefonem komórkowym. W niektóre z obrazów podczas fotografowania  wplotłam obiekty przestrzenne. Zdjęcia z komórki skadrowałam i przygotowałam do publikacji w przestrzeni wirtualnej. Ostatnim etapem były tytuły obrazów. Szczerze mówiąc zawsze miałam z tym problem, ale teraz było to zupełnie jasne. Otworzyłam jedno z popularnych czasopism kolorowych i spisałam 20 tytułów publikowanych w nim artykułów. A ponieważ wszystko wydaje się bardziej interesujące i ekskluzywne, gdy brzmi w obcym języku, dałam tytuły do tłumaczenia na język hiszpański. Tytuły dopasowałam do obrazów i umieściłam na mojej stronie. Część z pokazanych na wernisażu obrazów można obejrzeć na żywo w mojej pracowni/galerii, część istnieje tylko w przestrzeni wirtualnej i jest niedostępna dla zmysłów dotyku, smaku i węchu.

Wernisaż już gotowy. Jutro otwarcie.

Opublikowano .

Obrazy już przygotowane. Przemówienie teżJ Butelka wina czeka na otwarcie. Trochę się denerwuję, bo jutro zaprezentuję obrazy z zupełnie nowego etapu mojego życia. To będą pierwsze obrazy podpisane nazwiskiem Góźdź. Do tej pory wszystkie sygnowałam moim panieńskim nazwiskiem Łagowska :)

Żyjemy w czasach, w których trudno jest odróżnić mistyfikację od rzeczywistości. Od lat pracując w agencjach reklamowych i współpracując z kolorowymi czasopismami mam mały udział w kreowaniu tego kolorowego, miłego dla oka i prostego w odbiorze świata. Postanowiłam wpleść go w moją twórczość i pokazać w wirtualnej galerii.

Do „zobaczenia” na wernisażu jutro o 21.30.

Wirtualny wernisaż owadobrazy/obrazowady

Opublikowano .

Już w najbliższy piątek 7 marca na mojej stronie http://www.czterolistnadziewczyna.pl/index.php/malarstwo/wernisaze  zaprezentuję 20 najnowszych obrazów. Proces powstawania prac był dość długi i trochę opierał się na eksperymentowaniu. Ale może właśnie dlatego był tak dla mnie tak ciekawy. Wszystko zaczęło się od prośby moich dzieci, bym ulepiła z plasteliny owada. A ponieważ wciąż na wszystko brakuje mi czasu, staram się wypracować metodę łączenia i przetwarzania wszystkiego co robię. Dzięki temu wiele wykonanych czynności lub wyklarowanych myśli ma dalszy ciąg w mojej twórczości. To pozwala mi zaoszczędzić sporo czasu. Po wernisażu dokładnie opiszę jak powstawały obrazy. Zachęcam do odwiedzenia mojej wirtualnej galerii w piątek o 21.30. Nie trzeba nawet wychodzić z domu :-)