BLOG

W księgarniach jest już moja książka „Kolorowy filc”. Zanim powstała książka, sporo słyszałam o filcowaniu wełny. Dziewczyny na warsztatach robią kapelusze, futerały na komórki, szale. Spróbowałam więc sama. Przygotowałam się od strony teoretycznej, kupiłam wełnę i zaczęło się. Filcowanie całkowicie mnie pochłonęło, ale nie kapelusze i szale. Odkryłam w technice filcowania na mokro potencjał malarski. Oczywiście nie byłam pierwsza, ale to nie miało znaczenia. Zaczęły powstawać tkaniny-obrazy. Najpierw bardzo proste, potem bardziej skomplikowane. Od pierwszej próby minęło sporo czasu, a ja wciąż jestem pod wrażeniem tej techniki i wciąż eksperymentuję.  Tak też powstała ta książka. Zależało mi, by pokazać nowe walory filcowania. Wiele się też mówi o terapeutycznym działaniu filcowania. Obcowanie z naturalnymi materiałami, ich zapach, faktura, kolor, ale przede wszystkim możliwość przemiany daje ogromną satysfakcję. Po napisaniu tej książki powstała kolejna myśl, by dzielić się tym doświadczeniem tworzenia z innymi w bezpośrednim kontakcie. Koleżanka podsunęła mi pomysł prowadzenia warsztatów. I tak moja pracownia malarska zostaje właśnie przystosowywana do przyjęcia pierwszych warsztatowiczów. Już wkrótce pokażę nowe oblicze mojej pracowni, która teraz nosi nazwę CZTEROLISTNA DZIEWCZYNA.

 

 

TRUDNO BYŁO MI SIĘ ZDECYDOWAĆ, KTÓRĄ WYBRAĆ. KAŻDA OKŁADKA PODCZAS PROJEKTOWANIA WYDAWAŁA MI SIĘ IDEALNA DOPÓKI NIE WPADŁAM NA KOLEJNY POMYSŁ.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież