BLOG

Dziękuję wszystkim za obecność na wernisażu. Obiecałam, że opiszę jak powstawały obrazy i myślę, że dziś jest odpowiedni moment. Zacznę od tego, że uwielbiam eksperymentować podczas malowania/tworzenia obrazów. Tym razem postanowiłam połączyć kilka technik i posłużyć się małą manipulacją wizualną. Prezentowany cykl obrazów zatytułowany owadobrazy/obrazowady  miał być wizualizacją moich obserwacji i doświadczeń zdobytych podczas pracy dla agencji reklamowych i kolorowych czasopism. Zwykle wszystkie moje zlecenia łączyła jedna myśl, by pokazując reklamowany produkt pokazać marzenia, a nie rzeczywistość. Wracając do obrazów to wszystko zaczęło się od ulepienia dla moich dzieci owadów z plasteliny.

Owady umieściłam w zaaranżowanej przestrzeni nie zawsze zgodnej z ich naturalnym środowiskiem. Poprosiłam profesjonalnego fotografa Piotr Syndomana o wykonanie fotografii owadom w studiu tak jak fotografuje się modeli lub reklamowane obiekty na prawdziwej sesji zdjęciowej. Zdjęcia wycyzelowałam w Photoshopie i przygotowałam do druku. Przygotowane pliki oddałam do drukarni. Po dwóch dniach odebrałam wydruki na papierze. Efekt był już bardzo ciekawy, ale nie wystarczający. Wydruki potraktowałam jak szkice na podobraziu, malując po nich farbą olejną zmieniłam ich  cyfrowy wygląd na bardziej malarski. Tak przygotowane prace sfotografowałam telefonem komórkowym. W niektóre z obrazów podczas fotografowania  wplotłam obiekty przestrzenne. Zdjęcia z komórki skadrowałam i przygotowałam do publikacji w przestrzeni wirtualnej. Ostatnim etapem były tytuły obrazów. Szczerze mówiąc zawsze miałam z tym problem, ale teraz było to zupełnie jasne. Otworzyłam jedno z popularnych czasopism kolorowych i spisałam 20 tytułów publikowanych w nim artykułów. A ponieważ wszystko wydaje się bardziej interesujące i ekskluzywne, gdy brzmi w obcym języku, dałam tytuły do tłumaczenia na język hiszpański. Tytuły dopasowałam do obrazów i umieściłam na mojej stronie. Część z pokazanych na wernisażu obrazów można obejrzeć na żywo w mojej pracowni/galerii, część istnieje tylko w przestrzeni wirtualnej i jest niedostępna dla zmysłów dotyku, smaku i węchu.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież